Za namową pewnego PANA X, który obiecał być wiernym czytelnikiem, a na temat którego wyglądu zewnętrznego nie powiem nic, bo wszyscy od razu wiedzieliby o kogo chodzi, pisze 1. stronę MIKOŁAJOWEGO pamiętnika :D
Mikołaj urodził się 2 lata 3 miesiące i 16 dni (bez 30 minut) temu. Jest łobuzem, jak każdy zbuntowany dwulatek, potrafi też rozbroić miną aniołka, nie mówi jeszcze ale już kłamie.... przyłapany nawet kiedyś w Kościele przez grupkę osób stojącą za nami. Było to tak:
Niedzielna eucharystia dla dzieci w Kościele św. Anny na Nikiszu, na którym Mikołaj ma szczęście dorastać. Mały całą mszę coś tam łobuzuje, ale bez przesady-nie odstaje od innych dzieci. Nagle pokazuje na „wróbelka”- co oznacza ze chce siku (jak wspomniałam nie mówi jeszcze) no więc szybko z Kościoła wychodzimy znajdujemy 1. lepsze krzaczki i siku robimy. Wracamy do Kościoła i Miki po słownie piętnastu sekundach znów pokazuje na wróbelka- i ja mu mówię, żeby nie kłamał bo sikał przed chwilką i słyszę za sobą chichot młodzieży....
Wcale im się nie dziwię, bo gdyby nie fakt, że mój śmiech byłby daleko niepedagogiczny sama bym się tam chyba turlała. W ten oto sposób dziecko niemówiące pokazało, że kłamać potrafi. I to dla jakiego celu- chciał się już wyrwać z Kościoła... coś mi się zdaje, że będę musiała go w przyszłości z kazań przepytywać :D
wtorek, 25 listopada 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)