środa, 9 września 2009

Nadal uczymy się mówić

Buła w końcu pękł i zaczął w tempie atomowym rozszerzać swój zasób słów. Nim to jednak nastąpiło miało miejsce jeszcze parę zdarzeń, które chciałam tu opisać.
Huśtając się kiedyś z Bartoszem na „koniku” czyli jak to Bartosz mówi na „góra-dół” podbijali tzw. KOTLETY (huśtali się tak mocno by pupa przeciwnika oderwała się od huśtawki). Bule bardzo się to spodobało i następnego dnia, gdy Bartosza jeszcze nie było na placu podbiegł do konika i zaczął mnie wołać „ MAMA! AM! AM!” a ja od razu wiedziałam, że chodzi o KOTLETY.

W związku z Mikołajowym nie-mówieniem bywały sytuacje śmieszne ale i strasznie irytujące... cały dzień pisków, krzyków i wrzasków (bo w końcu jakiś odgłos trzeba z siebie wydobywać) potrafił człowieka wyprowadzić z równowagi. Jednak jakże powalające było to, gdy Miki stał pod kuchennym blatem skakał drapał się po głowie i wołał „uh, uh, uh!” wskazują na leżący na blacie banan- logiczne przecież, że jak się chcę banana to zamiast mówić „mama daj banana” udajemy małpkę (a mama niech zgaduje).

Mikołaj wszystkich kładzie spać...znaczy jak się bawi to wszystkie ludziki, maskotki i autka idą spać a Miki to komentuje w sposób bardzo odpowiedni dla jego umiejętności (robi: choooooooo psiiiiiiii). Pewnego dnia oglądał z wujkiem G. Wielki Atlas Ryb. Wszystkie prezentowane okazy bardzo mu się podobały i wszystkie komentował nie ukrywając zachwytu- jeeeeeeeeeeeeeeeeeee. I nagle jego oczom ukazała się ilustracja przedstawiające ryby z odłowu- leżące na pokładzie kutra, bez wody. Komentarz oczywisty: choooooo psiiiiiiii. Podobna sytuacja miała miejsce, gdy mijaliśmy rozjechanego kotka – dobrze że dał się namówić by nie czekać aż kotek się obudzi.

Zwiększony zasób słów wpływa dobrze na relację dzieci: np. gdy Dziebucha wstanie po 2-godzinnej drzemce, Miki ją wita wołaniem „ MAJU!! CZEEEEŚĆ!!” a to wywołuje u Majci radość okazywaną energicznymi ruchami wszystkich kończyn, co zaś wywołuje śmiech u Mikołaja.
Ten sam zasób słów nie przeszkadza mu rozmawiania w starym stylu: np.
· gdy szukał kalejdoskopu, który dostał dzień wcześniej od Cioci, zirytowany, że nie może go znaleźć zawołał mnie i mówi „CIOCIA” pokazując na oko
· gdy Maja zbliżała się w budzący obawę o zniszczenie sposób do jego rozłożonej na podłodze kolejki „MAJU NIE uh uh ” gdzie nie było dodatkowo zobrazowane kiwaniem palca, a uh, uh ciągnięciem za wyimaginowany dzwonek palacza z ciufy.