DzieBucha
Dość już wpisów o Bule! Dziebucha też musi tu zaistnieć bardziej niż tylko w kontekście!! Dlaczego DzieBucha? Już odpowiadam! Otóż gdy Maji wychodziły dolne jedynki strasznie była marudząca(ogólnie zdobywanie uzębienia nie jest szczególnie miłe więc nie ma co się jej dziwić) Wtedy zaczęłam do niej mówić dziewucha, pół żartem pół serio rzecz jasna.... I gdy pewnego dnia na spacerze tak jej dziewuchowałam podbiegła do mnie 4-letnia dziewczynka i z przerażeniem wręcz w oczach spytała:
-Proszę Pani. Ona ma na imię DZIEBUCHA?? Tak mnie to rozbawiło, ze DzieBucha przylgnęło do Maji jak Buła do Mikołaja. Póki co istnieje tylko w tej formie, ale pewno z czasem będą formy wyrażające niezadowolenie ( jak Bułkowsky u Buły).
Maja w całej swej okazałości jest przegrzeczna i wiecznie uśmiechnięta. Uśmiechnięta-niekoniecznie śmiejąca się, bo wydobycie z niej jakiegokolwiek dźwięku jest dla mnie i Małżona wręcz niemożliwe. Natomiast dla Mikołaja.... całkiem naturalne. Czego by Miki nie robił u Maji powoduje to śmiech.
Anioł nie dziecko! Wszyscy to mówią! Jest niesamowicie grzeczna. Naprawdę. Nawet nasza Pani Doktor się zdziwiła, że ona taka spokojna a przecież zaglądając do buzi zauważyła grono opuchniętych dziąseł z prześwitującym ząbkami. Tak czasem sobie myślę, że to może ta solidarność jajników, a może Bóg daje mi odsapnąć po jakże żywym Mikołaju. Dobrze, że jest do przodu z rozwojem fizycznym bo pewno już bym się zamartwiała że jest „zbyt grzeczna” i że to wina pewno jakiejś wstrętnej nie wykrytej choroby! My Matki mamy to do siebie, że różne rzeczy sobie wmawiamy, wszystko to jednak z troski wielkiej o dziecko i trochę z tendencji do zamartwiania się wszystkim na wyrost. Cóż. Być kobietą, być kobietą.... :P
W słowa nie mogę ubrać zachwytu oraz radości jaką odczuwam od dnia jej narodzin<> do dziś, jak cieszy mnie wspólne umiłowanie między nią a Bułą, jak cieszy mnie, że mam DzieBuszkę, że ona cieszy Mikołaja, że on cieszy ją tak bardzo...
poniedziałek, 26 października 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)